Archiwum luty 2004, strona 1


lut 09 2004 Kilka pytań o sens cz.1
Komentarze: 0

Witaj, słyszysz mnie?

Witam Cię. Słyszę. Co Cię sprowadza? Dawno Cię nie było...

Racja, sama rozumiesz, zawsze się coś do roboty znajdzie. Zadam Ci kilka pytań, mogę?

Jasne, pytaj!

Jaki jest sens życia?

Mojego życia? Nie mam bliżej określonego celu... raczej kilka niepewnych. Bardzo niepewnych; wiem, że muszę się czegoś chwycić, ale... nie wiem dokładnie czego. Cel mojego życia... jakiś pewnie jest mi dany, wiem, że muszę żyć, bo jestem potrzebna.

Jaki jest sens śmierci?

Sens śmierci... to zależy jak ją kto pojmuje.

A jak Ty ją pojmujesz? Za coś złego?

Nie, śmierć nie jest zła! Dobra też nie. Jest jak uczucia - całkowicie neutralna, od nas zależy jak ją wykorzystamy. Dla mnie jest po prostu koleją rzeczy - skończeniem tego rozdziału, rozpoczęciem innego. Nie jest czymś, co powinniśmy unikać, nad czym powinniśmy rozpaczać. Więcej - czasem śmierć może być przydatna, jest ukojeniem cierpienia, jak w przypadku Weissa.

Pytam więc ponownie, jaki śmierć ma dla Ciebie sens?

Nie odpowiem na to pytanie wprost: Weiss nauczył mnie, że każdy po coś na świecie żyje, ma jakąś rolę. Gdy ją wykona - Bóg go zabiera. Taki chyba jest sens śmierci, zresztą nie do mnie należy ocenianie tego.

Rozumiem. Pożegnam Cię na razie, wrócę niedługo!

Do widzenia! Uważaj na siebie...

 

 

 

angel_of_fanelia : :
lut 01 2004 AngArt Blog cz.3!
Komentarze: 1

WiTaM pO rAz CzEcI jUż...

Dziś opowiem Wam o jednym z moich trzech ulubionych pojedynczych opowiadanek (choć "Weiss" niedługo juz pojedynczy nie będzie :), o dwóch już opowiedziałam, dziś przedstawię Wam kolejne: "Pióro Anioła" (tytuł dość sztampowy _ _)

Jest to druga historia oparta na moim związku z, khu khu, ... . Jednak będzie się sporo różnić od "Tygrysiego Serca", bo choć pojawią się dwie sceny wspólne, przedstawię w "Piórze Anioła" zupełnie inne aspekty mojej pierwszej miłości... (jak to zabrzmiało xD)

Niestety waham się z napisaniem tego opowiadania, gdyż występuje w nim poprzednie imię mojego kochanego, którym nie mogę już "rozporządzać", gdyż stało się własnością kogoś innego. ;( (takie piękne imię ;__;) i teraz jestem w kropce, bo nie mam pozwolenia tego drugiego kogoś - stąd moje rozterki, co do pokazania tej historii szerszej publiczności. Ale jak siebie znam i tak to opowiadanie napiszę ^-^.

O czym ono jest? Ja wcielam się w postać młodziutkiej Anielicy, która zostaje oddana pod opiekę mojego ... - Pierwszego Anioła. Głównym wątkiem jest oczywiście ten miłosny _^_ następnymi ważnymi wątkami są odmienność Pierwszego Anioła (nie wyjawię tu jego prawdziwego imienia z powodów, o których juz wspominałam:) - brak skrzydeł, dorastanie Anielicy Zagubionej Wiary (takie noszę imię, jest to moje drugie imię, które używam zamiennie z Angel of Fanelia) i pobyt na Ziemi - jacy są ludzie, jak się zachowują, kim są - to kilka rzeczy, które bardzo interesują Anielicę. W ogóle czas na Ziemi jest jedną wielką przygodą - dość tragiczną, jak się okaże, dla obu bohaterów. Historia kończy się raczej smutno, cała zresztą jest poważna i smutna... Końcówka powstała w Katedrze Pelplińskiej przy dźwiękach ogromnych organów, które się tam znajdują i na których, na między innymi moją prośbę, grał pewien miły pan ^^ Kto jeszcze nie był w Katedrze w Pelplinie i nie słyszał tych organów - NIECH ŻAŁUJE!!!!!!!!!!!!!!!!

Na tym kończę swoje przydługie wywody i pozdrawiam ciepło :)

(Nie chce mi się dalej pisac ... - -' chcę zasnąć na wieki ...)

angel_of_fanelia : :